Szukaj
Aktualnie jesteś: Strona główna Blogosfera 11 TYPÓW MATEK W PRZEDSZKOLU

11 TYPÓW MATEK W PRZEDSZKOLU

Uprzejmie informuję, że wpis ten ma charakter wyjątkowo przejaskrawiony,  hiperboliczny i żartobliwy – i nie stanowi próby wnikliwej analizy zachowań mam przedszkolaków. Dodam jeszcze, że żadna z wymienionych poniżej kategorii mam nie ucierpiała i nie doznała żadnego uszczerbku w trakcie jego tworzenia, więc jeśli brakuje Ci dystansu oraz poczucia humoru, zdecydowanie odradzam dalszą lekturę.

Matka Wiecznie Nieogarnięta. Ta kobieta sprawia wrażenie, jakby ciągle bujała w obłokach. Nigdy nie wie, do której grupy zapisano jej dziecko, pod które drzwi należałoby je odprowadzić i gdzie ma swoją szafkę na ubrania (w związku z tym, jej synek często wraca do domu w butach kolegi lub w czapce koleżanki). Nie zna imion ani nazwisk nauczycielek przedszkola,  więc w rozmowie o nich posługuje się bardzo obrazowymi opisami: "ta, która ma fryzurę jak jaskółcze gniazdo" albo "ta z brwiami a'la Breżniew". Dobrze, że chociaż imię swojego dziecka pamięta - choć czasami wygląda, jakby chciała zapytać : "Ejjj, czy ja na pewno trafiłam do właściwej placówki – czy powinnam była jednak skręcić dwie przecznice wcześniej?"

Matka Top Model. Zawsze prezentuje się dokładnie tak, jakby przed chwilą zeszła z fryzjerskiego fotela. Makijaż, strój i figurę również ma tak nienaganne i perfekcyjne, iż czasami odnosisz wrażenie, że tuż za rogiem czeka na nią cała świta prywatnych stylistek, wizażystek i personalnych trenerów. Nawet o szóstej trzydzieści, kiedy Ty ledwie powłóczysz nogami i musisz ciągnąć się za rzęsy, żeby nie opadły Ci zaspane i zmęczone powieki – ona tryska energią, ocieka kobiecością i seksapilem. Pozostałe matki za nią – rzecz jasna – nie przepadają i prawdopodobnie knują spisek, mający na celu jej eliminację.

Matka-Helikopter. No…, ta to po prostu wiecznie krąży. Nad dzieckiem, oczywiście.  Na nic nie pozwala. We wszystkim wyręcza. Tylko czekać, aż  sama się  do tego przedszkola zapisze i przytarga ze sobą  własny śpiwór oraz piżamkę na leżakowanie...

Matka-Aktywistka i Społecznica. Tutaj mamy kolejny przejaw matczynej nadgorliwości, ale nie tyle w stosunku do własnego dziecka, ile do całego jego otoczenia. Tej mamie nie wystarcza już uczestnictwo we wszystkich radach, zarządach i organizacyjnych komitetach. Nie wystarcza pełnienie funkcji skarbnika ani opiekuna na każdej możliwej przedszkolnej wycieczce. Ona musi być po prostu jak komunistyczna przodowniczka pracy albo pozytywistyczny doktor Judym i na każdym kroku wykazywać się swoją pracą u podstaw.

Matka-Widmo. Ktoś  o niej słyszał. Podobno faktycznie istnieje. Dziecko opowiadało, że kiedyś zrobiła mu nawet kanapki na drugie śniadanie… Mimo to, nikt jej nie widział i nikt nie wie, jak wygląda. Tajemnicza i nierozszyfrowana jak enigma - nie pojawia się na żadnym przedszkolnym zebraniu.

Matka-Wariatka. Jej dziecko jest po prostu NAJ. Już w wieku niespełna czterech lat recytuje Homera, zna rachunek różniczkowy, a w wolnych chwilach odpala laptopa i inwestuje na giełdzie. Wszystkie inne przedszkolaki mogą się przed nim schować, a niech tylko ktoś spróbuje temu zaprzeczyć! Od razu jej niebotyczny obcas znajdzie się na wiadomej części ciała takiego delikwenta!

Matka Gawędziarka. Kiedy Cię dorwie, to nie ma zmiłuj! Zagada na śmierć. Opowie historię swojego życia od okresu prenatalnego. Przeprowadzi skrupulatnie przez wszystkie zawiłości rodzinnych i sąsiedzkich koligacji. Powie Ci, kto z kim sypia, kto z kim ma nieślubne dziecko, kto kogo zdradza czy kto wykupił ostatnią parę Crocksów w Lidlu i ostatniego Świeżaka w Biedronce. Nie reaguje nawet na Twoje gorączkowe przestępowanie z nogi na nogę, będące przecież ewidentnym i rozpaczliwym sygnałem, że musisz wreszcie pójść do tej cholernej toalety!

Matka Perfekcjonistka. Zawsze z długopisem i notatnikiem pod ręką. Zapisuje drobnym druczkiem wszystkie fakty z życia przedszkola, które wydają się jej istotne – łącznie z informacją, o której godzinie pani woźna Grażynka przetarła korytarz mokrym mopem. Zadaje też mnóstwo kłopotliwych pytań, na które personel przedszkola nie zawsze jest w stanie rzetelnie odpowiedzieć. Czepia się każdego szczegółu – jest jak Sanepid, NIK i CBŚ razem wzięte.

Matka Roszczeniowa. To ta, której wszystko się należy. Jej i jej dziecku – i nikomu innemu na całym świecie. Miejsce w pierwszym rzędzie na przedszkolnym teatrzyku, szafka z najładniejszym znaczkiem w dziecięcej szatni, pierwszeństwo w kolejce po mikołajkową paczkę... No… generalnie wydaje się jej, że – z jakichś bliżej nieokreślonych przyczyn – powinna być uprzywilejowana i witana rozwinięciem czerwonego dywanu jak na oscarowej gali. Dyrekcja placówki rozważa nawet zakup takiego dywanu, żeby połechtać jej ego i mieć wreszcie choć trochę świętego spokoju.

Matka "A Dajcie Wy Mi Wszyscy Święty Spokój!". Ciemne okulary, czarny płaszcz, naciągnięty głęboko na twarz kaptur albo kapelusz z szerokim rondem. Całą swoją postawą i zachowaniem informuje otoczenie, że chce być incognito i że nie przyszła się tu z nikim zaprzyjaźniać. Kiedy już odstawi dziecko w odpowiednie miejsce, przemyka pod ścianami niczym cień, by przypadkiem nie wpaść na kogoś, z kim trzeba będzie wymieniać grzecznościowe uwagi o pogodzie. Chce mieć święty spokój i najchętniej wszelkie kontakty z przedszkolem utrzymywałaby jedynie zdalnie: ze swojej bezpiecznej, opancerzonej bazy.

Matka symulantka.  Podczas gdy dzieci czasami udają chorobę, by nie iść do przedszkola, ona z kolei symuluje pełne zdrowie swojej pociechy i posyła je tam nawet z zielonym gilem do pasa, gruźliczym kaszlem i gorączką. Próbuje wmawiać wszystkim wokół, że to przez pyłki, roztocza albo inwazję kosmitów. Zaraża chorobami – a ZRAŻA całkowitym brakiem odpowiedzialności.

Jeśli o mnie chodzi – jestem numerem 10. Kolej na Ciebie. Przyznaj się, który typ matki najbardziej do Ciebie pasuje? A może chciałabyś dodać jeszcze jakiś, o którym zapomniałam?

Karolina Szwabowicz-Mosica

Autor: Karolina Szwabowicz-Mosica

Karolina Szwabowicz-Mosica - absolwentka politologii na Uniwersytecie Wrocławskim, aspirujący pedagog. Adopcyjna mama trzyletniego Igorka. Na swoim blogu www.naszebabelkowo.pl obala mity dotyczące niepłodności oraz przysposobienia. O macierzyństwie pisze szczerze i bez lukru, często z dystansem i przymrużeniem oka. Stara się nie popadać w skrajności, których jej zdaniem wśród współczesnych mam jest już zdecydowanie zbyt wiele.

 

Wróć do listy postów