DAJ SIĘ DZIECKU PONUDZIĆ! - Aktywne Dzieciaki
 
  Szukaj
Aktualnie jesteś: Strona główna Blogosfera DAJ SIĘ DZIECKU PONUDZIĆ!
Adres bloga: http://mindfuljar.pl/

DAJ SIĘ DZIECKU PONUDZIĆ!

 
 
Każdy rodzic chce dla swojego dziecka, jak najlepiej. Nudzenie się w dzisiejszym świecie odbierane jest jako przejaw lenistwa, może nawet prokrastynacji. Ale czy proponowanie dzieciom niekończących się rozrywek i zajęć, ostatecznie nie osłabia ich wyobraźni?
 
Słowa “Mamo, tato, nudzi mi się” często uruchamiają w rodzicu tryb alarmowy. Co więcej zazwyczaj wywołują poczucie winy. Ale jak to? Jak to moje dziecko się nudzi? Przecież ma tyle rzeczy do dyspozycji. Jestem złym rodzicem. Muszę szybko je czymś zająć!

Część z rodziców podsunie dziecku plastelinę, kartkę, farby, puzzle, inni posadzą przed telewizorem lub wręczą tablet. Nie moja rola oceniać i nie o tym jest ten post.
Chodzi o coś innego. Co by się stało, gdyby rodzice pozwolili dziecku zwyczajnie… się ponudzić?

Nie taka nuda straszna jak ją malują

Rodzice często czują się winni, jeśli dzieci narzekają na nudę. Ale bardziej konstruktywne jest postrzeganie nudy jako szansy niż deficytu. Nie zawsze potrzebna jest ingerencja rodziców w postaci gotowej listy aktywności. Zamiast tego, dzieci potrzebują dorosłych wokół siebie, aby zrozumieć, że tworzenie własnych rozrywek wymaga przestrzeni, czasu i …możliwości zrobienia bałaganu (serio, serio).

Będą także potrzebować pewnych materiałów, ale nie muszą być one wyrafinowane, z górnej półki – proste rzeczy są często bardziej wszechstronne. Chyba wiele osób widziało choć raz w życiu malucha, który ignoruje nową, superdrogą zabawkę i bawi się opakowaniem lub szeleści papierem, w który był owinięty prezent. Starsze dzieci będą zachwycone lupą, kawałkami drewna, koszem z wełną itp. Mój syn uwielbia różnej maści pudełka, z których robi domki, garaże, ostatnio z pudełka zrobił drukarkę. Córka wyciąga z szuflad w kuchni drewniane łyżki, foremki na babeczki, prosi o nasypanie do miseczki ryżu lub kaszy, które potem przesypuje do innych naczyń.

Ale aby czerpać jak najwięcej korzyści z czasu potencjalnej nudy, a nawet z życia w ogóle, dzieci potrzebują również zasobów wewnętrznych. Walory takie jak ciekawość, wytrwałość, zainteresowanie i pewność siebie pozwalają badać, tworzyć i rozwijać kreatywność oraz moc obserwacji i koncentracji. Uczą również, aby nie zniechęcać się, jeśli coś nie działa po raz pierwszy. Zachęcając do takiego wykorzystania stanu nudy, rodzice oferują dzieciom coś na całe życie.

Jeśli dziecku zabraknie pomysłów, oczywiście można pomóc. Rzućcie hasło lub wyzwanie, aby zachęcić do zabawy z wyobraźnią. Czasem wystarczy jedno zdanie, aby w pokoju dziecka powstał wielki budynek z klocków, po którym wspinają się dinozaury, które próbuje uratować straż pożarna.

Wtrącę, że u nas antidotum na nudę jest aparat fotograficzny. Zwykły Nikon Coolpix starsza wersja, którą podarowaliśmy Julkowi pod choinkę. I niby te zdjęcia są robione tak seryjnie, bez pomyślunku, byle pstrykać, ale… uwierzcie, że wśród miliona rozmazanych fotografii można znaleźć prawdziwą perełkę. A co najważniejsze - dziecko w 100% oddaje się zajęciu, chętnie potem pokazuje swoje dzieła i ma niebywałą frajdę.

Przez nudę do kreatywości i samodzielności

Większość rodziców zgodziłaby się ze stwierdzeniem, że chcą, aby ich dzieci nauczyły się samodzielności, umiały podejmować inicjatywy i myśleć same za siebie. Ale wypełnianie czasu dziecka uczy tylko zależności od zewnętrznych bodźców, zarówno materialnych, jak i rozrywkowych. Zapewnienie warunków i ufanie dziecięcej naturalnej umiejętności organizowania samodzielnie czasu, znacznie bardziej może wytworzyć niezależne, kompetentne dzieci, pełne pomysłów.

W rzeczywistości jest tu lekcja dla nas wszystkich. Wyłączanie się, nie robienie niczego i pozwalanie umysłowi wędrować może być również dobre dla dorosłych – wszyscy powinniśmy próbować tego częściej. Nuda nie jest niczym złym. I wcale nie musimy być wiecznie gdzieś, robiąc coś. Pozwólmy sobie na nudę.
Olga Koenig - blog Mindfuljar

Autor: Olga Koenig - blog Mindfuljar

Olga Koenig - mama 6-letniego Julka i 2-letniej Zosi, pasjonatka Mindfulness, neuropsychologii i świadomego rodzicielstwa. Uważność, o której pisze na blogu jest częścią jej codziennej praktyki. Praktykuje buddyzm Diamentowej Drogi od 2008 roku. W Mindfulness szczególnie interesuje się obszarami zastosowań w pracy z dziećmi.
 
 
 
 
Wróć do listy postów
 
Chcę korzystać z serwisu i wyrażam zgodę