Szukaj
Aktualnie jesteś: Strona główna Artykuły JAK NAUCZYĆ DZIECKO CZYTAĆ?

JAK NAUCZYĆ DZIECKO CZYTAĆ?

KILKA SŁÓW O SKUTECZNYCH METODACH

Czytanie to jedna z najważniejszych zaraz po mówieniu umiejętności, jakie dziecko musi nabyć już na początku swojej edukacji. Prędkość przyswajania wiedzy w tym zakresie to już kwestia indywidualnych predyspozycji. Jedni czytają szybciej, a inni wolniej. Podobnie jest z metodami nauki. Wszystko zależy od tego, czy będziemy umieli dopasować tę odpowiednią. Warto więc pewne ćwiczenia przygotowujące do procesu szkolnego wykonywać już z przedszkolakiem, ale oczywiście w formie zabawy. Wiadomo, że im więcej zabawy, tym szybciej mały człowiek przyswoi sobie potrzebną wiedzę.

Jeśli zauważymy chociaż cień zainteresowania literkami, gdzie dziecko np. zapyta: „mamo, co tam jest napisane?”, czas zająć się rozwojem tej aktywności. Czasem jednak smyk zupełnie nie wykazuje uwagi w tym kierunku, wtedy trzeba się o nią postarać. Pamiętajmy, że dzieci biorą przykład z rodziców, więc nie liczcie na to, że wasza pociecha zechce sięgnąć po książkę, jeśli wy sami nie czytacie nawet gazety. Do widoku wiecznie pochłoniętych w lekturze dorosłych maluch przyzwyczaja się od pierwszych dni. Dla niego jest to jak rytuał. W końcu sam sięgnie po ulubiony tekst i poprosi o przeczytanie. Wtedy najlepiej wziąć je na kolana i zacząć lekturę jego ulubionej bajeczki, jednocześnie wskazując palcem kierunek tekstu, aby dziecko oswoiło się z językiem pisanym. Takie wspólne spędzanie czasu, aby dziecko chciało poznać świat literek. Gdy będzie starsze, można wybrać się wspólnie do biblioteki i założyć kartę, a następnie pozwolić wybrać mu pierwszą książkę. Niech to będzie jego wybór. Od tejn prostej czynności możemy zacząć wypracowywać w dziecku nawyk przeczytania przynajmniej kilku stron dziennie. Najpierw rodzic czyta maluchowi, aby potem ten sam mógł sięgnąć po to, co go interesuje. Trzeba dążyć do rytualizacji zachowań. 

Kiedy nauczyć dziecko czytać?

Pierwsze zetknięcie z literkami zazwyczaj następuję między 5 a 6. rokiem życia przez zabawę, ale jeśli dziecko przejawia zainteresowanie, można pierwsze literki zacząć wdrażać już wcześniej. Dzieci reagują przecież na różne bodźce: używają smartfonów, komputera, więc czytanie staje się dla nich naturalną potrzebą. Już roczne dzieci można przyzwyczajać do tekstu, ale oczywiście wszystko musi przebiegać z umiarem i w atmosferze przyjaznej najmłodszym. Mnie może tu być mowa o regularnym ćwiczeniu. Co ważne, umysł malucha w tym wieku jest tak chłonny, że przyjmuje każdą wiedzę w szybszym niż później tempie. Niektórzy twierdzą, że najlepszy czas do nauki czytania następuje po ukończeniu 3. roku życia, a jeszcze inni stawiają na tzw. slowparenting, czyli uczenie bez stresu. Nie ma złotego środka. wszystko jest kwestią indywidualną.

Jest też i inna strona medalu. Można zacząć pracować z dzieckiem nad umiejętnością czytania w zaciszu własnego domu dużo wcześniej, nim pójdzie do zerówki, ponieważ właśnie unikniemy przymusu, mamy więcej czasu, cierpliwości i nie wywieramy na nikim presji. Rytm nauki i jej tempo należy jednak dostosować do jego możliwości oraz chęci. Trzeba również wykorzystać elastyczność umysłu, gdyż w przypadku dzieci do 7. roku życia jest większe prawdopodobieństwo, że nauczą się czytać dużo szybciej niż „pierwszaki”. Wykorzystajmy więc niezwykle duży potencjał naszej pociechy, ale pamiętajmy – nic na siłę, gdyż w tym wieku dzieci bardzo szybko się nudzą i rodzic ma niewiele czasu na zainteresowanie dziecka jedną rzeczą.    

Czy warto wcześniej uczyć dziecko?

Wszyscy wkoło powtarzają, że im wcześniej zaczniemy dziecko przyzwyczajać do książeczek i zaznajamiać z literkami, tym lepiej. Ale czy aby napewno? Zdania są podzielone, ale jednak istnieją takie przypadki. Rodzice pragnący nauczyć rozpoznawania literek stosują metodę Domana wykorzystującą olbrzymią ciekawość świata i poznawania nowych rzeczy na tym etapie rozwoju. Polega ona na pokazywaniu dziecku zestawu słów spisanych na dużych kartkach. Poszczególne słowa trzeba wymieniać na inne w miarę upływu czasu. Czytamy dziecku wyrazy, ale nie wgłębiamy się w szczegóły. Zastanawiające jest to, czy na pewno ta metoda jest skuteczna? Nie do końca, ponieważ nie ma ona swojego uzasadnienia naukowego, więc należy podchodzić do niej ostrożnie. Logiczne jest przecież, że – aby dziecko potrafiło artykułować dźwięki – najpierw musi nauczyć się mówić. Stąd wniosek, że niemowlę raczej nie zacznie czytać. Będzie jedynie umiało rozpoznać proste kształty, ale nie ma jeszcze wykształconej umiejętności skupiania się na poszczególnych rzeczach. Tutaj najpierw trzeba wielokrotnie powtarzać maluchowi poszczególne sekwencje i robić to przynajmniej 15 razy dziennie, co może powodować dyskomfort. Dodatkowo, karteczki trzeba zamieniać, a rodzic nie zawsze wie, jak to zrobić. Drugi etap to już budowanie dwuwyrazowych zdań (w kolejnych etapach należy zwiekszać liczbę wyrazów) i stopniowe wprowadzanie przymiotników, które mogą być jednak bardzo trudne. To wszystko wymaga wielu godzin ćwiczeń i chyba nie do końca może być wprowadzone w przypadku niemowląt, które dość szybko się nudzi i potrzebuje ciągłego ruchu. Dlatego nie może być mowa o skuteczności metody.      

To samo dotyczy dzieci starszych, które chodzą do przedszkoli, w których - dostosowując poziom oraz sposób przekazywania wiedzy - przekazuje się dzieciom podstawową wiedzę. Jest to bardzo korzystne, gdyż w tym wieku mózg chłonie wszelkie nowe informacje szybciej niż będąc w wieku szkolnym. Co prawda, dzieci uczą się w innych krajach już od 3. roku życia (Francja) lub od 5 lat (Anglia) i żadne badania nie wykazały zależności między wczesną nauką a późniejszym rozwojem na etapie szkoły, ale też nie ma przeciwskazań. Takie dzieci wcale nie odbiegają intelektualnie od swoich rówieśników, a wręcz przeciwnie - mają większą wiedzę praktyczną i świadomość. Nie można jednak zakładać, że rozpoczęcie nauki już na etapie przedszkolnym zagwarantuje im sukces w dorosłym życiu, ale z pewnością ułatwi późniejsze zgłębianie nabytej wiedzy. 

Co więcej, badania doktora Suggate w Nowej Zelandii dowodzą, że dzieci objęte akademickim systemem w okresie przedszkolnym, kiedy w zasadzie powinny się bawić na początku swojej szkolnej edukacji radziły sobie lepiej od innych, ale w miarę upływu lat te różnice właściwie się zacierały. Niektórzy nawet mieli z tego powodu ogromne problemy emocjonalne w dorosłym życiu (badania z 1967 roku przeprowadzone przez  Davida Weikarta). Należy więc na samym początku, czyli w pierwszych latach rozwoju nastawić się na cele intelektualne, które później rozwiną się w cele akademickie. Ważne jest zdobywanie doświadczeń, stawianie pytań czy też, poznawanie oraz eksperymentowanie. Trzeba też zadbać o rozwój emocjonalny dziecka, współpracę w grupie, a tego nie da się zrobić w systemie akademickim, gdzie obowiązuje wykonywanie poleceń. Jeśli przedszkolak rozwinie podstawowe umiejętności społeczne, będzie umiał potem pojąć cel nauki (Profesor Katz).

Jak to jest z tymi metodami?

Do niedawna jeszcze twierdzono, że najskuteczniejszą metodą nabywania umiejętności czytania było literowanie, a potem składanie całego wyrazu. Obecnie jednak wypierają ją inne sposoby, jak sylabowanie, metoda globalna czy ostatnio bardzo modna, oparta o nowoczesne techniki metoda symultaniczno-sekwencyjna, od której zaczniemy.

Nowa rzeczywistość

Obecnie dzieci są niemal z każdej strony bombardowane są wieloma rodzajami bodźców wzrokowych, ponieważ żyjemy w świecie nasyconym obrazkami. W związku z tym obecnie dorastające pokolenie siłą rzeczy inaczej przyswaja wiedzę niż było to jeszcze 10-20 lat temu. Konsekwencją tego jest dostosowanie metody nauczania do XXI wieku, gdyż musimy pamiętać, że język mówiony oraz pisany dociera do dzieci w bardzo zmienionym kształcie.

Obecnie ich postrzeganie świata kształtują media – telewizja, komputer, smartfon czy tablet. To dzięki nim dziecko poznaje świat oraz specyficzny język. Ta różnorodność niesie również za sobą wiele niebezpieczeństw, gdyż często w bajkach możemy usłyszeć bohaterów z wadami wymowy czy posługujących się nieprawidłowym językiem, np. słynne „sluchajta człowieki”, co znacząco utrudnia mu prawidłowy odbiór mowy.

Tutaj także pojawia się inny problem: wiecznie zabiegani rodzice, nie mają zbyt wiele czasu na rozmowę z dziećmi, a więc znów język mówiony zostaje ograniczony do minimum, co nie pozwala na jego ewolucję.

Kolejna sprawa to brak jakiejkolwiek aktywności fizycznej dziecka powstałej z różnych przyczyn, dzięki której pracują wszystkie mięśnie w tym też twarzy odpowiedzialne za proces artykulacji głosek.

Metoda krakowska prof. Jadwigi Cieszyńskiej 

Wszystkie wymienione wyżej czynniki nie pozwalają na skuteczną i w miarę sprawną naukę czytania oraz pisania. Dzieci zwyczajnie mają z tym coraz większy problem i tutaj z odsieczą przychodzi właśnie metoda symultaniczno-sekwencyjna prof. dr hab. Jadwigi Cieszyńskiej zakładająca, że to nie litera (głoska) jest najmniejszą cząstką rozumianą przez dzieci uznawaną za wzorzec, więc właśnie od niej należy rozpocząć edukację. Dzięki niej dziecko nauczy się sekwencyjnie składać wyrazy.  

Uruchamia ona zarówno bodźce słuchowe jak i wzorkowe. Uczy postrzegania, myślenia, analizowania oraz rozumienia przyczynowo-skutkowego. Doskonale też usprawnia pamięć. Powoduje, że informacje są przesyłane do obu półkul mózgowych z nastawieniem na rozwój funkcji symultanicznych (prawopółkulowych) oraz sekwencyjnych (lewodpółkulowych). Nauka następuje więc poprzez powtarzanie samogłosek, wyrażeń dźwiękonaśladowczych, rzeczowników w mianowniku, poprzez sylaby, aż do wyrazów i ostatecznie zdań. Ma to zmotywować dziecko do nauki. Tutaj ćwiczone są 3 systemy językowe: powtarzanie, rozumienie oraz nazywanie, czyli samodzielne czytanie.

Kolejne etapy wyglądają następująco:

  1. Ćwiczenie odgłosów samogłosek oraz dźwięków niemowlęcych połączone z ruchem. Taka wizualizacja utrwala w pamięci obraz graficzny litery. Następuje integracja ruchu, dźwięku i obrazu, gdyż uruchamiają się schematy wzrokowo-słuchowe, które obserwujemy już w wieku niemowlęcym.
  2. Czytanie pierwszych wyrazów zaczynając od sylab otwartych i dodając nowe spółgłoski. Dodaje wyrazy, które dziecko już dobrze zna, ale też nowe.
  3. Praca nad sylabami otwartymi i zamkniętymi wraz z wykorzystaniem spółgłosek. Czytanie tzw. pseudowyrazów, których znaczenia czytający nie może odgadnąć.
  4. Poznanie dwuznaków oraz spółgłoski „ł”. Stopniowe zwiększanie nowych wyrazów i zdań.
  5. Ostatni etap, w którym dziecko czyta już samodzielnie. Wprowadza się też wtedy spółgłoski miękkie i samogłoski nosowe.  

Badania wykazały wielką skuteczność w procesie kształcenia czytania ze zrozumieniem oraz pisania w oparciu o reguły ortografii.

Metoda ta daje olbrzymie rezultaty, nietylko przy dzieciach z wadami słuchu jak i w przypadku dzieci z dysleksją, ale też gdy zacznie się ją stosować u dzieci bez żadnych odchyleń rozwojowych. Wprowadzono ją więc do wielu przedszkoli w Polsce.

Nie trzeba też dużych nakładów finansowych, aby stworzyć materiały dydaktyczne. Wystarczy uruchomić wyobraźnię, wziąć kartkę papieru, nożyczki, kredki lub kolorowe pisaki oraz jakąś pacynkę, która będzie udawać dziecko. Zajęcia przebiegają bez stresu.              

Tradycyjne metody nauki czytania

Metoda literowa, inaczej głoskowanie jest najbardziej znana i zaczyna się od nauki alfabetu, a potem głosek łączonych w słowa – najpierw proste, potem dłuższe aż w końcu układają całe zdania. Wadą literowania jest jednak to, że dzieci potrzebują dłuższego czasu, aby złożyć cały wyraz, a potem zdanie, więc ostatecznie mogą zatracić jego sens lub w ogóle go nie zrozumieć. Dzieje się tak dlatego, że zaburzona zostaje płynność czytania. Warto więc pomyśleć o czymś łatwiejszym, ponieważ co było dobre za czasów naszych rodziców, teraz może okazać się pomysłem nietrafionym.

Sylabowanie przynosi chyba największe korzyści, gdyż przyspiesza sam proces czytania i dziecko szybciej jest w stanie zrozumieć sens tekstu. Rozwija się u dziecka funkcja poznawcza, która motywuje dziecko do dalszej nauki, gdyż uczeń zauważa bardzo szybko postępu. Pozytywnie reagują na nią też i te młodsze dzieci. Proces należy zacząć od samogłosek oraz ich prawidłowej wymowy i oczywiście zapisu graficznego. Gdy zostaną one prawidłowo przyswojone, czas dołączyć spółgłoski, które utworzą sylaby. Tylko trzeba pamiętać, aby robić to stopniowo, czyli co kilka dni nowa literka. Praktyka czyni mistrzem, więc trzeba wykonać mnóstwo ćwiczeń z dzieckiem, które jednak może znudzić się już po tym wielokrotnie powtarzanymi czynnościami, więc trzeba dla urozmaicenia zaproponować gry usprawniające ten proces. Po opanowaniu sylab otwartych można przystąpić do dodawania kolejnych liter tworzących sylaby zamknięte i całe wyrazy. Najlepiej jednak uczyć na dwusylabowcach, z których potem stworzymy zdania złożone z 3 i 4 dłuższych wyrazów. Na zakończenie dokładamy samogłoski miękkie i prosimy dziecko, aby starało się czytać jak najpłynniej.

Metoda globalna przeznaczona jest głównie dla najmłodszych dzieci, które – co ważne – nie znają jeszcze literek. Muszą na wyrazy patrzeć globalnie. Warunkiem powodzenia są często i krótkie treningi. Nie muszą być wykonywane w domu, można wykorzystać podróż. Częste pochwały przy tej metodzie są bardzo wskazane. Na karteczkach piszemy krótkie wyrazy i czytamy je dziecku. Niech za nami powtórzy i tak 3 razy w ciągu dnia. Po 5 dniach prosimy o samodzielne czytanie. Litery muszą być duże, a wyrazy koniecznie powinny kojarzyć się z otoczeniem czy najbliższą rodziną. W kolejnym etapie dokładamy drugi wyraz z tych, które dziecko już zna. Potem coraz trudniejsze czasowniki nie związane z codziennością. Wyrazy muszą być kolorowe.

Tym wszystkim metodom bezwzględnie musi towarzyszyć atmosfera rodzinnej zabawy, śmiechu i radości, więc wycinajcie, kolorujcie, klejcie i rysujcie z dziećmi ich ulubione przedmioty. Niech otacza się tym, co sprawia mu przyjemność, a reszta przyjdzie sama. Trzeb wykazać się odrobiną cierpliwości oraz kreatywnością, ponieważ dzieciaki – zwłaszcza te najmłodsze – nie lubią się nudzić, więc najważniejsza jest skuteczność oraz krótki termin ćwiczeń, ale regularnie powtarzanych. A jeśli dołączymy do tego ogromną dawkę pozytywnej energii, sukces murowany.  jak i kiedy rozpoczeliscie mnauke czytania z Waszumi dziecmi