Szukaj
Aktualnie jesteś: Strona główna Artykuły MAMO, TATO, NIE KRZYCZ

MAMO, TATO, NIE KRZYCZ

CZYLI JAK UNIKAĆ PRZEMOCY W KOMUNIKACJI Z DZIECKIEM

 

Większość z nas, rodziców, zapewne wie, że krzyk nie jest najlepszym (w ogóle nie jest!) sposobem na komunikację z dzieckiem, ale niestety zdarza się nam rzadziej lub częściej go stosować. Dzieje się tak zazwyczaj w trudnych dla nas sytuacjach - kiedy jesteśmy zmęczeni, czujemy się bezradni, dziecko nas nie słucha, a do tego ktoś strasznie zdenerwował nas w pracy, czy pokłóciliśmy się żoną/mężem.

Ile razy obiecywałeś sobie, że będziesz opanowanym rodzicem, spokojnie tłumaczącym i egzekwującym przestrzeganie ustalonych w domu reguł? Ile razy zadawałeś sobie pytanie, skąd wziąć tyle siły i cierpliwości, żeby powstrzymać się od chęci nakrzyczenia na dziecko? Nie chciałabym, żeby ten krótki artykuł zabrzmiał zbyt moralizatorsko albo wzbudził w nas, rodzicach, ogromne poczucie winy. Warto jednak uświadomić sobie przyczyny naszego krzyku, jego odbiór oraz konsekwencje i postarać się nad nim zapanować.

Być może nie każdy wie, że krzyk nie jest obojętny dla organizmu człowieka, a szczególnie dla małego dziecka, które instynktownie, słysząc podniesiony głos, zaczyna uruchamiać reakcję obronną – serce szybciej bije, czuje ucisk z żołądku, napina mięśnie – i odpowiada… krzykiem. W tym momencie maluch nie jest w stanie usłyszeć wykrzykiwanych przez Ciebie zakazów, nakazów, pretensji czy próśb - po prostu ze strachu, broniąc się, reaguje tym samym.

Nie jesteś więc w stanie osiągnąć zamierzonego celu – przekazać dziecku swoich uwag, sprawić, żeby wysłuchało Twoją „wykrzyczaną” prośbę. Jest wręcz odwrotnie. Wszystko kończy się nieprzyjemnie, a po wybuchu pozostaje strach i smutek dziecka a także Twoje poczucie winy.

Pamiętaj, że krzycząc pokazujesz swojemu maluchowi, że jest to skuteczna (być może jedyna!) forma wyrażania niezadowolenia, zwracania uwagi i w ogóle komunikacji z drugim człowiekiem. Nie powinien więc dziwić Cię fakt, że słyszysz później, jak Twoja pociecha pokrzykuje na koleżanki w piaskownicy albo panią w przedszkolu. Nauczyła się tego od Ciebie.

Być może jest tak, że masz mało czasu dla swojego dziecka, rzadko rozmawiacie, często nie ma Cię w domu, nie potrafisz zaangażować się i w pełni wartościowo spędzić z nim czas, ale kiedy coś przeskrobie, jesteś pierwszym, który zwraca mu uwagę, nawet podniesionym tonem? Wówczas dziecko widzi, że może mieć Twoją stuprocentową uwagę tylko wtedy, kiedy coś nabroi i bardziej lub mniej świadomie tak właśnie postępuje.

Krzyk jest pewną formą upokorzenia i braku szacunku wobec tego, na kogo się krzyczy. Wzbudza w dziecku lęk i strach, poprzez które ma doprowadzić do osiągnięcia określonego celu - posłuszeństwa. Buduje relacje w rodzinie na wzór tych z wojskowego poligonu – mamy krzyczącego oficera i posłusznego, przestraszonego szeregowca. Dom to jednak miejsce, gdzie wszyscy jego domownicy powinni czuć bezpieczeństwo, wsparcie i szacunek, które, niestety, krzyk mocno osłabia.

Pomyślisz zapewne – dobrze się pisze, ale co zamiast krzyku? Jak mam zwrócić mojemu dziecku po raz piętnasty uwagę, żeby posprzątało zabawki, umyło zęby, przestało podkradać koledze zabawki z piaskownicy lub nie wybiegało na ulicę? To niestety nie jest proste i wymaga – znów przede wszystkim od nas, rodziców – dużo cierpliwości. Da się jednak nad tym pracować i zmniejszyć swoją „krzykliwość”.

Przede wszystkim, jeśli jesteś rodzicem z dużym temperamentem i wiesz, że łatwo wyprowadzić Cię z równowagi, w krytycznym momencie odwróć się, wyjdź, uspokój, pomyśl o czymś przyjemnym. Nie daj się ponieść złym emocjom i złemu nawykowi krzyku.

Zastanów się, czy sytuacja aby na pewno jest trudna i musisz ostrzej zareagować? Inaczej będzie, kiedy Twój maluch biegnie w stronę jezdni i instynktownie chcesz go zatrzymać, inaczej jednak jak wspina się na krzesło w kuchni, żeby pogrzebać w solniczce lub poprzesypywać trochę mąki. Narobi przy tym bałaganu – to oczywiste – ale pomyśl, dlaczego to robi? Coś go zaciekawiło, chce czegoś spróbować. Zapytaj go, porozmawiajcie o tym, co mu się podoba w grzebaniu rączką w mące.

Tłumacz, tłumacz i jeszcze raz tłumacz swojemu dziecku, dlaczego pewnych rzeczy nie wolno mu robić (np. wybiegać na ulicę). Wiem, że wydaje Ci się to czasem syzyfową pracą, ale naprawdę kropla drąży skałę. W dzisiejszym świecie chcemy wszystko osiągnąć natychmiast, już, a wychowanie to jednak proces, którego nie da się przyspieszyć. Tłumacząc spokojnie i konsekwentnie pewne zasady naszemu dziecku, powodujemy, że w którymś momencie zacznie sobie je samo powtarzać i w efekcie stosować.

Jeśli widzisz choć odrobinę pożądanej reakcji ze strony malucha – chwycił Cię za rękę przed przejściem dla pieszych, oddał koledze zabawkę, przeprosił siostrę, że ją popchnął – pochwal go! Musisz zauważać nawet najdrobniejsze starania i nagradzać je dobrym słowem, żeby maluch widział, że dostrzegasz jego wysiłek tak samo, jak krzykiem dostrzegałeś jego przewinienia.

Postaraj się z empatią i zrozumieniem ocenić swoje dziecko – być może dość istotnie różnicie się temperamentem: ty jesteś aktywny, masz nadmiar energii, a ono jest raczej wolniejsze, spokojniejsze i odbiera rzeczywistość zupełnie inaczej. Coś, co dla Ciebie jest ociąganiem się, czy wręcz lenistwem, dla niego jest po prostu tempem, w którym funkcjonuje i czuje się najlepiej.

Pamiętaj też, że dzieci najtrafniej cechuje spontaniczność i niezwykła czasem pomysłowość. Nie możemy całkowicie jej stłumić, i wtedy, kiedy skutkiem aktywności malucha może być jedynie większy niż zazwyczaj bałagan w domu lub ewentualnie obdrapane kolano, pozwólmy mu na eksperymenty, mając je oczywiście bacznie na oku i przewidując ewentualne konsekwencje. Musimy jednak wtedy odłożyć pracę, telefon czy tablet i pobyć z nim.

Jeśli uda Ci się mocno ograniczyć krzyk w domu – świetnie! Pamiętaj też jednak, że jeśli nawet Ci się wyrwie, nie oznacza to, że jesteś złym rodzicem i masz zamęczać się poczuciem winy. Jak każdy, także rodzic popełnia błędy. Pogadaj o tym z dzieckiem, powiedz szczerze, że obiecałeś sobie nie krzyczeć, ale tym razem Ci się nie udało. Poproś, żeby trzymało za Ciebie kciuki.

Z takim wsparciem na pewno będzie Ci łatwiej!

Natalia

Autor: Natalia

Psycholog i socjolog, w trakcie kursu psychoterapii poznawczo-behawioralnej.
Członek Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej.
Fascynuje ją drugi człowiek, jego myśli, emocje, cele i pragnienia.
Ważną częścią jej aktywności jest wsparcie udzielane osobom w żałobie, szczególnie rodzicom, którzy stracili dzieci w różnym wieku.
Prywatnie kocha kino gangsterskie, dobre książki i piękną muzykę. Mama Ani, Wojtka i śp. Oli.

 

 
Chcę korzystać z serwisu i wyrażam zgodę