Szukaj
Aktualnie jesteś: Strona główna Artykuły MOJE DZIECKO UWIELBIA KSIĄŻKI

MOJE DZIECKO UWIELBIA KSIĄŻKI

CZYLI 9 NIEBANALNYCH POZYCJI WYDAWNICZYCH DLA MAŁYCH CZYTELNIKÓW, OBOK KTÓRYCH NIE PRZEJDZIECIE OBOJĘTNIE

Czasami słyszę od rodziców, że ich kilkuletnie dzieci nie lubią czytać z nimi książek, że nie potrafią się na nich skoncentrować albo że uciekają i zdają się nie interesować tym, o czym dorosły czyta. Bywa też tak, że dzieci - podobnie zresztą jak dorośli – mają lepsze i gorsze okresy w czytelnictwie. Nie będę w tym artykule wnikać w powody takiego zniechęcenia, natomiast skupię się na tym, by zaprezentować Wam dziewięć książek, które mają szansę zaintrygować nawet najbardziej niechętnego malucha.

Co wyróżnia te książki? Dlaczego są takie wyjątkowe?

To, co je wyróżnia to przede wszystkim niebanalna forma. Te książki same się proszą, by do nich zajrzeć, otworzyć, przejrzeć, zapytać o coś, uruchomić wyobraźnię i kreatywność. Ich patent bazuje na zaskoczeniu czytelnika czymś nowym czy nieznanym poprzez nietuzinkową okładkę lub kształt, w środku mają zadania do wykonania, spotkamy też pocięte kartki, które trzeba odpowiednio ułożyć. Część z zamieszczonych książek została wyposażona w ilustracje, które stymulują wyobraźnię małego dziecka i popychają do bystrych obserwacji. 

Interaktywność

Ale jak to? Książki mogą cechować się interaktywnością? To interaktywność nie jest zarezerwowana dla informatyki, telewizji i multimediów? - moglibyście zapytać. I słusznie! W powszechnym rozumieniu, tak to właśnie wygląda. Okazuje się jednak, że książki również posiadają narzędzia do wywoływania w czytelniku pewnych reakcji i niecodziennych zachowań. Zwłaszcza u tych najmłodszych.

Mistrzem gatunku jest tu Herve Tullet. Jego bestsellery: „Naciśnij mnie”; „Figle migle”; czy seria o Turlututu wywołują u dzieciaków bardzo dziwne działania takie jak UWAGA!: wypowiadanie niezrozumiałych słów, klaskanie, naciskanie na obrazki, zatykanie uszu, gilgotanie i ciągnięcie za włosy osoby czytającej, dmuchanie... Tak więc uważajcie! Jak Wasze pociechy poznają Turlututu, to życie już nie będzie takie jak wcześniej! Skończy się spokojne czytanie bajeczek na dobranoc. Ja tylko ostrzegam, żeby później nie było pretensji :-)

Herve Tullet ma w swoim dorobku także „Książkę z dziurą” i ta dziura w tytule to nie żadna metafora ani symbol drugiego dna. Dziura to dziura - proszę spojrzeć:

I w zależności od pomysłowości czytelnika, można w niej umieszczać przeróżne skarby. W zasadzie brak tu ograniczeń, a przy okazji możemy poobserwować nasze dziecko podczas burzy mózgu. Może być naprawdę ciekawie.

Oryginalność

Znacie Mizielińskich? Są niesamowici. Na skalę światową. Nie kłamię! Naprawdę znakomicie im wychodzi projektowanie i kreowanie książek dla dzieci. Ich styl jest bardzo charakterystyczny: wystarczy zapoznać się z jedną, góra – dwoma książkami ich autorstwa i później już intuicja nas nie zawiedzie i bezbłędnie rozpoznamy ich twory w tłumie innych. Niepowtarzalność i kreatywność to drugie imię Mizielińskich.

Kreatywność

„Pora na potwora” - dziecko główkuje, jak ułożyć nazwę trzyliterowego „potwora” na podstawie trzech kawałków – części. Muszą się zgadzać literki, kolor tła, kształt, rodzaj futra.

 

Obrazkowy majstersztyk

„Miasteczko Mamoko” - to najlepszy test na spostrzegawczość - i odnajdywanie różnych przedmiotów, osób, miejsc, kształtów i in. ciekawostek w ich ogromnym nagromadzeniu i stłoczeniu, - jaki można wymyśleć dla małych bystrzaków. Jedyne zagrożenie jest takie, że dzieciaki zaczną się na nas mścić i żądać, abyśmy też się wykazali spostrzegawczością i na cito coś znaleźli.

Rozbudzanie ciekawości

„D.O.M.E.K” - typowa książka, która łączy pokolenia. Dzieci oglądają rysunki domów rodem z Kosmosu, a dorośli dostają garść informacji do wiedzy ogólnej na temat budowli domopodobnych. I założę się, że przynajmniej połowy na oczy nie widzieliście, a te budowle istnieją naprawdę i w każdej chwili można pojechać je zobaczyć. To tak na marginesie, jakbyście jeszcze nie mieli planów na wakacje. Dwa z wymienionych domów można odnaleźć w Polsce. To książka do oglądania, zastanawiania się, niedowierzania i snucia planów na temat tego, gdzie by tu zamieszkać.

Koncept i minimalizm, czyli mniej znaczy więcej

Na Iwonę Chmielewską pod względem pomysłowości zawsze można liczyć. Ot cała jej książka „Kłopot” obraca się wokół plamy od żelazka. Serio! Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam takie niekonwencjonalne rozwiązania. Plama okazuje się dobra na wszystko, jest na każdej stronie, tyle że w innej aranżacji. To niesamowite, jak użyteczny może być ślad po przypaleniu żelazkiem, a do tego każde zdanie w tej książce jest w pełni kompatybilne z ilustracją wykorzystującą ów ślad. Szok.

 

Nietypowość, zaskoczenie

„Płaszcz Józefa” opowiada historię płaszcza, który się zmieniał, zmniejszał, przybierał inną postać, a czytelnik może obserwować te przejścia przez wycięte kawałeczki ze stron. Podglądamy i zgadujemy, co też kryje się na następnej stronie.

Nowa jakość słów

„Pomelo” to niewielka, cudownie napisana książeczka. I tu niski ukłon w kierunku tłumaczki, która tak zgrabnie przeniosła język francuski na nasze rodzime brzmienia. Jestem pod wrażeniem, bo wyszło finezyjnie, lekko, ciut poetycko momentami, czuć zabawę językiem. W „Pomelu” słowa zyskują nowe jakości, ciekawe brzmienia, stają się wyrafinowane i różnią się od tych używanych na co dzień. Siła tych książek o słoniu tkwi także w estetyce wykonania: ilustracje są bardzo przyjemne dla oka, format jest kwadratowy, niewielki, w sam raz na spacer i podróż.

Jak macie kryzys z czytaniem, zachęcam do sięgnięcia po przedstawione książki. A jeśli nie znacie takiego pojęcia, to ... również serdecznie polecam. Nie są to typowe bajeczki, w których akcent pada na sam proces czytania i poznawania jakiejś historii. To pozycje do przeglądania, aktywnego uczestnictwa, odkrycia potencjału, który może drzemać w książkach. Niech dziecko ma okazję poeksperymentować i zabawić się nimi, bo - jak wiemy – poprzez zabawę najłatwiej się czymś zainteresować i zapałać sympatią. 

Dajcie znać w komentarzach, które książki z naszej listy znacie!

K

Autor: K

Polonistka, mama dwóch chłopców w wieku przedszkolnym.

Czyta na akord, praktykuje jogę, a po godzinach zapełnia słoiki przetworami. Stroni od telewizji, woli radio i reportaże.

 
Chcę korzystać z serwisu i wyrażam zgodę