Szukaj
Aktualnie jesteś: Strona główna Artykuły NAUCZYCIELU, BĄDŹ WYROZUMIAŁY I NIE SZUFLADKUJ

NAUCZYCIELU, BĄDŹ WYROZUMIAŁY I NIE SZUFLADKUJ

CZYLI RECENZUJEMY KSIĄŻKĘ 'JAK MÓWIĆ, ŻEBY DZIECI SIE UCZYŁY W DOMU I W SZKOLE' ADELE FABER I ELAINE MAZLISH

 

Książka w swych założeniach bardzo podobna do poprzedniczki "Jak mówić żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły". Wiele zagadnień związanych ze szkołą na linii uczeń - nauczyciel zostało zaczerpniętych w sposób analogiczny z relacji w linii dziecko -rodzic. Co może nieco czytelnika zdziwić, bo powszechnie spotykamy się z podejściem, że w szkole dzieciaki mają do czynienia z inną strukturą relacji niż w domu. Autorki podkreślają często tożsamość panujących w obu tych miejscach zasad i odwołują się do podobnych założeń.

Zanim zasypię Was konkretami, muszę nadmienić, że podczas lektury niejednokrotnie dopadało mnie wrażenie, że przecież prezentowane przez autorki podejście jest niemożliwe, niewykonalne, nierealne, wyidealizowane i absolutnie oderwane od rzeczywistości. Że tak się nie da, a nauczyciel, aby sprostać takiemu wyzwaniu musiałby urodzić się nadczłowiekiem posiadającym więcej cech anioła niż istoty ludzkiej. Moje myśli toczyły zażartą walkę o pierwszeństwo: z jednej strony krystalizująca się w mojej głowie wersja szkoły przyjaznej uczniom, gdzie nauczyciel odpowiada za kształcenie młodych ludzi, a jednocześnie jest dla nich wsparciem i autorytetem, daje wartościową motywację, podchodzi do każdego indywidualnie i bez uprzedzeń, potrafi obudzić w dzieciakach kreatywność i chęć podejmowania różnych ciekawych inicjatyw. Z drugiej natomiast strony stała wizja szkoły z moich czasów, czyli esencja lat 90., gdzie negatywne przykłady belfrów mogłabym mnożyć w nieskończoność, a szkoła sama w sobie nie należała do miejsc szczególnie przyjaznych komukolwiek. Naturalnie można wskazać znakomite wyjątki, ale niestety są to tylko nadal „nieliczne wyjątki”.

Nie ukrywam, że przedstawiona przez duet Faber i Mazlish wizja szkoły i stosunków w niej panujących bardzo mi przypadła do gustu, ale cały czas spokoju mi nie daje pytanie: „jak?” Obserwuję, że w nauczycielach sukcesywnie zabija się ducha dokładając im coraz więcej papierkowej roboty. W efekcie zamiast zająć się przygotowaniem ciekawej lekcji, nauczyciel ślęczy nad papierami. Pisanina dla pisaniny. Pomysły autorek są bardzo ciekawe, a jednocześnie wymagają szalenie dużych pokładów cierpliwości, wyrozumiałości, a przede wszystkim pracy nad sobą i nad uczniami. To chyba podobnie jak z wychowaniem dzieci, nie należy do najłatwiejszych, jednak trudno oczekiwać dobrych wyników, jeśli nie będziemy się starać, aby być fajnymi rodzicami. Nie musimy być idealni, ważny jest sam proces dążenia do bycia rodzicem w zgodzie ze swoimi poglądami. Jeśli odpuścimy i przestanie nam zależeć, to trudno oczekiwać dobrych efektów. Podobnie – mam wrażenie - rzecz ma się z nauczycielami i ich podejściem do swojej pracy.

Co nam daje lektura tej książki? Po co do niej zaglądać?

Otóż Adele Faber i Elaine Mazlish przyzwyczaiły czytelników do tego, że zamieszczają w swych poradnikach gigantyczną porcję sytuacji z życia wziętych i konfrontując ich niepożądany obraz z wyjściem modelowym z danego problemu, zmuszają czytającego do refleksji i zastanowienia, które wyjście bardziej mu pasuje i dlaczego.

Poniżej znajdziecie konkretne wskazówki dla osób pracujących z dziećmi w szkole i w domu:

zamiast krytykować, wypytywać, udzielać rad – zaakceptuj i potwierdź uczucia oraz pragnienia dziecka. Czy my, dorośli, lubimy, jak najbliżsi tak reagują, gdy mamy zły dzień, szef nas rozzłościł i generalnie mamy typowy dzień świstaka w trakcie, a tu partner czy partnerka zaczyna się wymądrzać, co należało zrobić w tej sytuacji, jak się zachować, aby było lepiej, a w zasadzie to ten szef miał chyba rację... I w sumie, to wiemy, że najbliżsi chcą dla nas dobrze, ale w podobnej sytuacji liczymy bardziej na wsparcie, zrozumienie, wysłuchanie, niż otrzymywanie dobrych rad.

zamiast oskarżać, rozkazywać, używać sarkazmu, obwiniać, poniżać – opisz problem, zaproponuj wybór. Przedstaw sytuację opisowo, sam nie lubisz działać pod presją i groźbą (chyba?), więc nie oczekuj, że dzieciaki będą jak żołnierze, z uśmiechem wypełniać plan. Otwórz się na dziecko i daj mu szansę na znalezienie wyjścia z sytuacji.

zamiast sarkazmu, zawstydzania, przezywania – powiedz, co czujesz. Bezpośrednio i otwarcie nazwij swoje uczucia krótkim i prostym komunikatem, który pełni przede wszystkim funkcję informacyjną i odwołuje się do zrozumienia i empatii młodego człowieka.

Autorki poradnika zwracają także uwagę na radzenie sobie w sytuacjach, gdy uczniów ponoszą emocje i zaczynają odzywać się w sposób niekulturalny i arogancki. Takie sytuacje mogą zaistnieć np. podczas burzliwych dyskusji na jakiś gorący temat podczas lekcji czy dyskusji w domu. Zachęcają wtedy, aby spisać na tablicy lub kartce kodeks - etykietę właściwego argumentowania i reagowania na pomysły innych, z którymi się nie zgadzają, dla przykładu: zastąpić wyrażenie „to głupie” na; „jestem innego zdania”.

W kwestii pochwał i doceniania dokonań dziecka, autorki stawiają na opisywanie faktycznych umiejętności i osiągnięć, niż np. ocenianie tego, jakie dziecko jest. Czyli: „widzę, że tańczenie poloneza nie sprawia Ci trudności” zamiast: „jesteś wspaniałym tancerzem”.

„Dzieci czują się niezręcznie, jeśli pochwała je ocenia. Odrzucają ją. Czasami będą z rozmysłem zachowywać się źle, żeby udowodnić, że się mylimy.”

Coś Wam to przypomina? „Marysiu, jesteś wspaniałą matką, tak dbasz o swoje dzieci”, a Marysię w tej samej chwili przeszywa piorun i dopadają wyrzuty sumienia, bo przecież w tylu sprawach nie wyrabia, a rozlane mleko jest w stanie wywołać u niej drgawki i napad histerii, więc chyba nie jest taka super...No właśnie, uważajmy, żeby chwalić umiejętnie i doceniać w sposób, który pozwoli dziecku uświadomić sobie, że faktycznie jest w czymś dobry.

Kolejny wątek dotyczy sposobu wyrażania krytyki. Zamiast skupiać się na tym, co jeszcze nie zostało zrobione albo wykonane było z błędami, w niewłaściwy sposób, warto znaleźć jakiś choćby najmniejszy plus, podkreślić go i rzeczowo wskazać, co należy (jeszcze) zrobić, aby czynność zakończyła się sukcesem.

Pamiętacie szufladkowanie w szkole i przyklejanie etykiet? Jak ktoś uzyskał łatkę błazna klasowego, to bardzo trudno było mu ją później zmienić. Tak samo z z innymi przywarami, w zasadzie prawie wszyscy uczniowie mieli jakąś przypisaną cechę, która definiowała ich charakter. Jakże często próby usunięcia tej łatki kończyły się fiaskiem. Faber i Mazlish proponują, aby wykorzystywać różne nadarzające się okazję do tego, aby przedstawiać uczniowi jego nowy wizerunek.

Dla przykładu, gdy mamy do czynienia z:

guzdrałą, możemy spróbować go odczarować słowami: „Janek, nie straciłeś ani minuty. Jak tylko wróciłeś z boiska, zabrałeś się do pracy”,
roztrzepanym uczniem - „zauważyłam, że w zeszłym tygodniu ani razu nie zapomniałeś odrobić lekcji”.

Ważnym tematem, który jest poruszony w tej książce to relacje rodziców z nauczycielami. Istotna jest tutaj szeroko zakrojona współpraca, a nie przerzucanie odpowiedzialności z jednych na drugich, czy też wzajemne oskarżenia i krytyka. Autorki zwracają uwagę, aby podczas indywidualnych spotkań z rodzicami, nauczyciele nie skupiali się jedynie na brakach lub słabych stronach młodego człowieka, ale by omówienie mocnych stron ucznia również było elementem spotkania. Co istotne, to obranie wspólnego frontu i zastanowienie się, jak dziecku pomóc, gdy sobie z czymś nie radzi, bez wzajemnego obwiniania i oskarżania, na które często skarżą się rodzice, a nauczyciele odbijają piłeczkę i wytykają rodzicom niechęć do współpracy ze szkołą.

Faber i Mazlish jak zwykle są niezawodne i otwierają oczy na wiele spraw. Ta książka jest lekturą obowiązkową dla wszystkich osób pracujących z dziećmi w szkole i w domu. Daje wsparcie, pomysły i rozwiązania. Mam nadzieję, że dla Was także okaże się wartościowa.

Katarzyna Kata

Autor: Katarzyna Kata

Polonistka, mama dwóch chłopców w wieku przedszkolnym.

Czyta na akord, praktykuje jogę, a po godzinach zapełnia słoiki przetworami. Stroni od telewizji, woli radio i reportaże.

 
Chcę korzystać z serwisu i wyrażam zgodę