Szukaj
Aktualnie jesteś: Strona główna Blogosfera POŻEGNANIE Z KARMIENIEM PIERSIĄ

POŻEGNANIE Z KARMIENIEM PIERSIĄ

Zakończenie karmienia piersią to moment szczególny dla kobiety. Dla dziecka to absolutnie wyjątkowy moment przejścia. Wydostanie się z brzucha mamy było pierwszym krokiem ku światu, warunkiem niezbędnym rozpoczęcia długiej drogi do samodzielności. Zaprzestanie ssania piersi przypieczętowuje proces.

Wydaje mi się, że powyższy opis jest adekwatny zarówno do sytuacji, w której mama kończy karmić piersią np. po drugim miesiącu życia dziecka, jak i do tej, w której karmienie dobiega końca na przykład po trzech latach. Choć są to diametralnie różne sytuacje.

Kiedy karmienie piersią trwa krótko – powiedzmy poniżej 6 miesięcy czy poniżej roku, to tę decyzję o jego zaprzestaniu podejmuje mama, choć obie strony w charakterystyczny i możliwy dla siebie sposób będą ją przeżywały.

Kiedy dziecko ma więcej niż rok, można mówić o współdecydowaniu o zakończeniu karmienia. W tym sensie, że będą dzieci, mające powyżej roku, dla których pierś przestanie być tak ważna jak dotychczas. Będą dzieci (raczej niewielka grupa), które po prostu przestaną domagać się piersi. Będzie też cała grupa dzieci, mających 13, 18 miesięcy czy 2 lata, które – wręcz odwrotnie – będą już doskonale świadome tego, co oznacza dla nich pierś mamy i będą się jej domagać wyraźniej i bardziej stanowczo niż np. kiedy miały 8 miesięcy. Zupełnie inne będą też potrzeby i emocje mamy, która przestaje karmić po półtora roku i tej, która kończy karmić na przykład 3 miesiące od porodu.

Odstawienie dziecka od piersi jest prawie zawsze trudne, szczególnie że poza minimalnym zaleceniem, by karmić wyłącznie piersią przez pół roku, brak konkretnych wytycznych, jak i kiedy przestać karmić. Najczęściej mówi się, żeby karmić tak długo, jak mama i dziecko sobie tego życzą. W praktyce oznacza to tyle, że jeśli mama nie poczeka do momentu, kiedy jej dziecko samo z siebie straci zainteresowanie piersią, to o odstawieniu decyduje ona. I to jest w porządku. Ale oznacza to także, że pożegnanie z piersią jest trudniejsze dla dziecka niż dla mamy – między innymi dlatego, że jest niespodziewanym pożegnaniem z czymś podstawowym dla niego – znanym mu „od zawsze”, kojącym i bliskim.

Dlatego kluczowe według mnie jest to, by kończenie karmienia przebiegało w atmosferze otwartości na dziecko. Że idealnie by było nie zabierać mu piersi, jeśli jeszcze nie jest na to gotowe. Z drugiej strony tak samo ważne wydają mi się potrzeby mamy – ma ona prawo karmienie zakończyć, kiedy ma ku temu swoje powody. I wtedy empatia wobec dziecka, akceptacja faktu, że jest to dla niego trudne doświadczenie i łagodność w przeprowadzaniu tego procesu, są najistotniejsze.

Jestem też zwolenniczką optyki, że między mamą a dzieckiem w procesie karmienia piersią nie ma konfliktu – to znaczy to nie działa tak (szczególnie u nieco starszych dzieci), że ono coś „wymusza”, a mama „ulega”. Że dziecko i mama mogą w jakikolwiek sposób być „przeciwko sobie”. Jedyną sensowną formą karmienia piersią wydaje mi się ta skrótowo zwana „na żądanie”, w której to dziecko steruje procesem karmienia (oczywiście nie mylmy tego ze stopniowym zmniejszaniem częstotliwości karmień, które zazwyczaj rozpoczyna się wraz z rozszerzaniem diety dziecka). Jeśli karmimy piersią to tak, jak to jest potrzebne dziecku.

W moim rozumieniu rodzicielstwa (na razie mam doświadczenie z dziećmi poniżej 4 lat) w ogóle podejrzliwie patrzę na możliwość, że małe dzieci cokolwiek wymuszają. Owszem, dzieci mocno się domagają, niekiedy bardzo krzyczą, że czegoś chcą, manifestują to wszystkimi dostępnymi sobie środkami – ale dla mnie jest to po prostu komunikat o jakiejś potrzebie, pokazywany w sposób typowy i możliwy dla małego dziecka (i owszem, niekiedy denerwujący dla rodzica). W sposób bardzo autentyczny, szczery i zaangażowany, czasem z wyraźną informacją, że dziecko również się złości, kiedy nie dostaje tego, czego chce. I rodzic każdorazowo podejmuje decyzję, jak odpowie na tę potrzebę czy chęć dziecka, a jeśli odpowie pozytywnie, to też nie znaczy, że „uległ awanturze/szantażowi”. Owszem, są rodzice, którzy reagują pozytywnie na wszystkie „chcenia” dzieci i nie stawiają żadnych granic, ale to odrębny temat i mający mniej wspólnego z zachowaniem dzieci, a więcej z postawą rodziców. Dla mnie małe dziecko z definicji w żadnej sprawie nie jest przeciwko rodzicowi, nie stoi „po drugiej stronie barykady”.

Dobrze, dość manifestów, do rzeczy: zaczynasz czuć, że chciałabyś zakończyć karmienie piersią.

Zastanów się wtedy, co się dzieje i z jakiego powodu tego chcesz. Czy chcesz zakończyć pod wpływem chwili (stresu, zmęczenia, jakiegoś problemu z laktacją), czy też ta decyzja jest wynikiem pewnego trwającego (naturalnego) procesu? Szczególnie warto zadać sobie pytanie, czy po zakończeniu karmienia niechciane stresy czy problemy znikną? Czy robię to dla siebie, czy dlatego, że (najbliższe) otoczenie piętnuje moje karmienie? Warto też przeanalizować, jakie widzisz plusy, a jakie minusy ustania karmienia. Zanim zakończycie karmienie, warto przemyśleć, jak poradzić sobie z tymi przewidywanymi minusami.

Taka refleksja pomoże Ci czuć się komfortowo i pewnie co do swojej decyzji, a jeśli decyzja nie jest pochopna, to poczujesz wewnętrzny spokój, który na pewno w odpowiednim momencie udzieli się dziecku.

Dlaczego może Ci być trudno podjąć decyzję o zakończeniu karmienia piersią? Na przykład dlatego, że wiele osób nie szanuje faktu, że ta decyzja jest indywidualną, prywatną sprawą każdej kobiety i nikt nie ma tu prawa do krytyki? Nawet ojciec dziecka – jeśli z jakichś swoich powodów sprzeciwia się kontynuacji karmienia (ma przecież prawo wyrazić swoją opinię) to tak, jakby sprzeciwiał się temu, że kobieta przytula dziecko. A może dlatego, że cały świat bezczelnie i bezustannie ocenia Cię w roli matki, mimo że to, jak długo kobieta karmi piersią i powody, dla których przestaje karmić, nie świadczą o tym, jak dobrą jest matką?

Co może być najtrudniejsze? – chyba świadomość, że właśnie zabiera się dziecku coś, co ono bardzo, bardzo lubi. I to, że dziecko płacze, cierpi, ciągle się domaga i rozpacza, a ty masz to wytrzymać i jakoś ukoić w imię postanowienia o końcu karmienia. Czyli w imię różnych ważnych dla siebie rzeczy – np. poczucia, że Twoje dziecko już nie potrzebuje karmienia (bo szybko się odrywa, je już tylko raz-dwa razy w ciągu doby), w imię Twojego przeogromnego już pragnienia, by odpocząć, byście może wszyscy nauczyli się przesypiać noce, a może w imię Twojej ulgi, bo nigdy za karmieniem nie przepadałaś, ani Cię to nie wzruszało – tak po prostu masz, lub w imię ulgi takiej, że w końcu nikt nie będzie gryzł Twoich piersi?

Zatem co w sytuacji, gdy pewnego dnia mówisz dziecku: „Od kilku dni codziennie rozmawiamy o tym, że niedługo mama nie będzie Cię już karmić piersią. Będziesz jeść mnóstwo pysznych rzeczy, w bidonie zawsze będziesz mieć wodę, będziemy się jak zawsze bawić i przytulać. I dziś ostatni raz jesz mleczko.” – a potem przychodzi następny dzień.

Dziecko i koniec karmienia

Kiedy podejmiecie decyzję o zakończeniu karmienia i nadejdzie „ten dzień” – pierwszy dzień bez piersi, to najważniejsze jest być-być-być dla dziecka, by miało poczucie, że razem z piersią nie znika uwaga ze strony mamy, troska, jej dająca bezpieczeństwo obecność i bliskość. To proste, w okresie odzwyczajania od piersi daj dziecku (i sobie) czas, wyrozumiałość, spokój, czułość i miłość.

Również rozmawianie o tym, co się dzieje, jest bardzo ważne – tłumaczenie, nazywanie emocji – swoich i dziecka. Wiele dzieci wykazuje się zaskakującym dla matek zrozumieniem sytuacji – uprzedzone, poinformowane, zachowują się „w nowej rzeczywistości” po prostu spokojnie.

Jeśli karmienie było dla Was pewnym rytuałem – tylko do snu i w nocy lub tylko rano, to na to miejsce (przynajmniej czasowo) musi wejść inny rytuał. Może wieczorne czytanie i przytulanie? Może nocne noszenie i kołysanie?, by dziecko mogło znów zasnąć. Poranna zabawa i śniadanie gotowe zaraz po wstaniu, by zaspokoić głód dziecka.

Jeśli karmień w ciągu doby było więcej, to trzeba obserwować dziecko, być bardzo wrażliwym na jego reakcje i adekwatnie na nie odpowiadać. Domaganie się piersi może kryć w sobie różne pragnienia – może dziecko faktycznie jest głodne lub spragnione? Może jest znudzone? A może się przestraszyło?

Warto też postępować konsekwentnie – jeśli się decydujesz, to trwasz w swoim postanowieniu, bo inaczej dziecko będzie nie tylko (krótkotrwale) nieszczęśliwe, ale i zdezorientowane. Choć, jak to z konsekwencją bywa – chyba lepiej nie stosować jej za wszelką cenę. Jeśli Twoje dziecko naprawdę źle znosi próbę zakończenia karmienia – jest bardzo płaczliwe, nie daje się ukoić, wydaje się zestresowane, nie może zapomnieć o piersi, to może zupełnie nie jest gotowe? Może potrzebuje trochę więcej czasu i dlatego warto tę decyzję odłożyć np. o kilka tygodni?

Ty i koniec karmienia

Perspektywa końca karmienia wywołuje u kobiety bardzo różne stany i emocje, w tym te zupełnie sprzeczne ;). Od naprawdę głębokiego smutku czy poczucia winy po silne uczucie ulgi. Lęk, czy nie krzywdzimy dziecka, czy dobrze rozpoznajemy moment gotowości dziecka do tej zmiany (tak rozpaczliwie się domaga…). Egzystencjalne ukłucie gdzieś w ciele – dziecko już takie duże, skończył się ważny etap, czas mija… Dumę – urodziłam, wykarmiłam, dałam radę – takie świetne dziecko mam tu przed sobą, tyle wysiłku i tyle satysfakcji. I rozczulenie, tkliwość, wspomnienia pierwszych chwil – jakie to było maleństwo, główka mniejsza niż pierś… Albo dumę z dziecka – chętnie je różne posiłki, nie potrzebuje już mamy tak, jak na początku. A może pojawia się też spokój? – tak miało być, natura dobrze tym kieruje, wystarczy tylko poddać się temu, co się dzieje.

Prawdopodobnie, jeśli chcesz zakończyć karmienie piersią, to doszłaś do jakiejś (wewnętrznej) ściany. Jeśli intuicja podpowiada Ci, że dziecko jest na to gotowe, to idź za tym. Za swoimi emocjami i potrzebami, ale nie pod presją otoczenia (znacie te kąśliwe i zwyczajnie głupie uwagi w żłobku o szkodliwości „wciąż trwającego” karmienia czy pytania w rodzinie: To Ty jeszcze karmisz? – w domyśle „tą wodą”?).

Niektóre kobiety podejmują decyzję o zakończeniu karmienia z powodu okoliczności zewnętrznych, takich jak choroba i przyjmowane leki czy wyjazd. To sytuacja jednoznaczna typu „nie ma na to rady”. I sposób odstawienia – empatyczny, skoncentrowany na dziecku – też się nie zmienia. Ważne jest za to co innego – powrót do pracy czy posłanie dziecka do żłobka to nie są okoliczności zewnętrzne: jeśli mama i dziecko tego chcą, to da się pogodzić pracę/żłobek z karmieniem – np. wg schematu, że dziecko je mleko mamy rano, potem po pracy (np. po 17) i przed zaśnięciem. Jeśli się uda, by nie było karmień nocnych – co też jest do zrobienia – to mama może się zacząć wysypiać.

I jeszcze jedna potencjalnie ważna dla kobiety sprawa – obawa o stan własnych piersi. Faktem jest, że gdy laktacja będzie wygasać, Twoje piersi będą się zmniejszać. W zależności od indywidualnych predyspozycji będzie to od „mało zauważalne” do „ale się skurczyły!” czy „jak ja wyglądam?!”. Ale bez obaw – Twoje piersi wrócą do stanu sprzed ciąży lub do nieco większego rozmiaru po kilku - kilkunastu tygodniach po zakończeniu karmienia. „Pracujące” w czasie laktacji piersi mają mniej tkanki tłuszczowej, po zakończeniu laktacji zostaje ona najczęściej odbudowana.

Co robić, a czego nie

Podaję tylko kilka praktycznych wskazówek. Bo z jednej strony pomysłów i „sztuczek” można wyliczać bez liku, ale i tak ważniejsza jest szczera (auto)refleksja przed podjęciem decyzji i rozumiejące nastawienie do dziecka i siebie w tym wyjątkowym czasie. Oraz świadomość przejściowych trudności, jakie spowoduje odstawienie dziecka – choćby takiej, że zabraknie niezastąpionego „uspokajacza”, gdy dziecko zapłacze – przy przeziębieniu czy rosnących zębach. Albo takiej, że dziecko, do tej pory usypiane nad ranem przez pierś, zacznie po prostu

wstawać (5.30 rano?) i domagać się uwagi. Warto wtedy z góry np. umówić się z mężem, że będziecie na zmianę wstawać i zabawiać malucha, dopóki nie zdecyduje się on na dłuższy sen o poranku.

Często słyszy się o tym, że kiedy kończycie karmić, to może pomóc noszenie grubszej bluzki, która nie umożliwia łatwego dostępu do piersi i tę pierś nieco maskuje. Jest też patent z plasterkiem – sutki zaklejamy plasterkami i cierpliwie wyjaśniamy, że „mleko się skończyło”.

Oprócz tego tłumaczymy, zabawiamy, przytulamy, tata też bierze w tym udział, bo od teraz mama przestaje być „wyjątkowa”.

Nie polecam za to (jeśli dziecko skończyło już rok i chętnie je różne posiłki) dawania butli z mlekiem modyfikowanym zamiast piersi. Lepsze będzie zdrowe, różnorodne „normalne” jedzenie przy stole z domownikami. I odpada problem odzwyczajania dziecka od butelki za jakiś czas…

Nie jest też dobrze odstawiać, kiedy są upały (nie każde dziecko będzie od razu chętnie piło odpowiednią dla siebie ilość wody) lub kiedy dziecko czy jako rodzina przeżywacie jakąś szczególną nową sytuację – chorobę, początek żłobka, kryzys między rodzicami…

Odradzam też sposoby typu wyjazd na 3 dni – może to powodować bardzo trudne dla dziecka przeżycia, np. poczucie odrzucenia. Podobno wyjazdy często też dają efekt odwrotny – po Twoim powrocie dziecko jest podwójnie spragnione piersi… (A czasem zdarza się tak, że mama po prostu musi wyjechać, np. służbowo i po jej powrocie dziecko już nie domaga się piersi, nawet jeśli ona na wyjeździe dbała o laktację. Ale to okoliczność zewnętrzna, o której pisałam powyżej.)

Choć trudne, zakończenie karmienia to bardzo ważne rozwojowe doświadczenie dla dziecka. Jego przejście, razem ze wspierającym rodzicem (a właściwie z rodzicami), to jeden z podstawowych kroków dziecka ku późniejszej autonomii. Jak będziecie mieć to za sobą, pogratulujcie dziecku i sobie!

Kasia Orlikowska

Autor: Kasia Orlikowska

Blog Karmiecie.pl to blog o karmieniu piersią, o tym, czym sama "karmię się" kulturalnie, o codziennym dobrym życiu z dziećmi i o zwiedzaniu świata.

Wróć do listy postów