Szukaj
Aktualnie jesteś: Strona główna Artykuły RODZEŃSTWO NA RINGU

RODZEŃSTWO NA RINGU

CZYLI O KONFLIKTACH WŚRÓD DZIECI

Rodzeństwo – brat czy siostra to skarb, jaki rodzice darują nam na całe życie, to niezwykła więź, która łączy dwoje (czasem więcej) ludzi od momentu ich pojawienia się na świecie. To często najdłuższa relacja, jaka towarzyszy nam przez całe życie – dłuższa niż relacja z rodzicami, partnerami czy nawet dziećmi. Czas spędzany razem na zabawie, wspólne tajemnice, wygłupy, snute plany i zawierane sojusze to tylko niektóre z zalet posiadania rodzeństwa. Tak jak bliska - jest to również niezwykle intensywna więź, która nie rzadko wiąże się z rywalizacją i konfliktami.

Na początku zapewne warto zadać sobie pytanie: czy konflikt i rywalizacja to coś złego? Czy za wszelką cenę my – rodzice – mamy unikać konfrontowania naszych dzieci z takimi doświadczeniami? Absolutnie nie, ponieważ konflikt wpisany jest w ludzką naturę, tam gdzie spotyka się dwoje ludzi zawsze pojawi się jakieś pole do rywalizacji, nie inaczej jest więc między rodzeństwem. Doświadczenie rywalizacji pomiędzy bratem i siostrą nie musi oznaczać tylko kolejnej kłótni, spędzającej sen z powiek rodzicom, ale często może stać się dobrą okazją do poznania siebie, do pracy nad sobą, nad swoimi wadami, ale też i zaletami oraz jedną z dróg budowania swojej tożsamości. Dzieci podczas kłótni uczą się także komunikowania swoich racji i oczekiwań, bronienia swoich potrzeb, swojego terytorium (np. pokoju, miejsca w piaskownicy) czy własności (np. zabawek).

Oczywiście są pewne zasady, które powinny obowiązywać zawsze i wszędzie podczas konfliktów, także tych dziecięcych: należy szanować drugą stronę i nie używać żadnych form przemocy czy agresji (także słownej). Na straży tej zasady dobrze, żeby stali rodzice, nie dopuszczając do rozwoju regularnej walki między rodzeństwem. Rolą rodzica nie powinno być jednak niedopuszczanie do pojawiania się konfliktów między dziećmi, ale mądre i spokojne mediowanie.

Wiem, że brzmi to nieco książkowo, że czasem kłótnie naszych dzieci wymykają się wszelkim regułom, trudno nam nawet dostrzec motyw czy podstawowy ich problem, a czasem też krzyki i przepychanki między dziećmi doprowadzają nas do kresu wytrzymałości, tak że sami chcemy krzyczeć ze złości, ale pamiętajmy, że warto się opanować i poznać nieco bliżej zjawisko konfliktu i kłótni, żeby nabrać więcej umiejętności i wiedzy na temat tego, jak można zachować się w tej trudnej dla wszystkich chwili.

Zdarza się bowiem, że rodzice reagując w pewien określony sposób, także nieświadomie, wpływają na podsycanie konfliktu czy też wzmagają rywalizację między rodzeństwem, co prędzej czy później wybuchnie ze zdwojoną siłą. Warto wiedzieć więc, co możemy zrobić, żeby zminimalizować ryzyko zaostrzenia się rywalizacji między naszymi pociechami, o tym, co może wpływać kojąco i uspokajająco na podburzone nastroje i jak uczyć dzieci zasad „dobrej kłótni”.

Przede wszystkim dajmy dobry przykład. Nie ukrywajmy, każdy z nas pokłócił się kiedyś ze swoją drugą połówką w obecności dzieci – to się zdarza w każdej rodzinie. Dzieciaki obserwują nas, to jak zachowujemy się podczas kłótni, na co sobie pozwalamy i mimochodem uczą się od nas pewnych mechanizmów zachowania podczas sytuacji konfliktowej. Jeśli rodzice podczas kłótni przeklinają na siebie, wyzywają się krzycząc, jest bardzo prawdopodobne, że ich dzieci dokładnie tak będą zachowywać się podczas swojego konfliktu. Pamiętajmy więc o tym przy następnej takiej sytuacji, starajmy się szanować drugą stronę konfliktu, nie wyzywajmy i nie przeklinajmy. Może z pozornie kłopotliwej kłótni rodziców w obecności dzieci (czego generalnie starajmy się unikać) uda się choć trochę zrobić dydaktyczny użytek.

Nie porównuj do siebie swoich dzieci, szczególnie w trakcie kłótni i absolutnie nie faworyzuj jednego z nich. Niedopuszczalne są ingerencje rodzica w stylu: „Zobacz, jak Kasia ładnie się bawi, a Ty znowu marudzisz” lub „Ty znowu nakruszyłeś, a zobacz jak Jaś ładnie zjadł”. Nasze dzieci różnią się od siebie, każde ma swoje zalety i wady, musimy podchodzić więc do każdego indywidualnie oceniając nie dziecko, lecz sytuację.

Co więcej, staraj się nie ingerować w sytuację konfliktową (jeśli nie jest to kłótnia z rękoczynami i innymi formami agresji lub ewidentnie dzieciaki nie potrafią same poradzić sobie z sytuacją, uspokoić się). Czasem warto poczekać, aż silne emocje, które doprowadziły do wybuchu konfliktowej sytuacji opadną i będzie można wrócić do meritum sprawy, wysłuchać siebie nawzajem raz jeszcze, może się bowiem okazać, że po prostu dzieciaki się nie zrozumiały i spokojne wyjaśnienie sytuacji zażegna cały konflikt.

Nie wymuszaj natychmiastowego rozwiązania sytuacji („Proszę natychmiast oddaj zabawkę bratu”, „Jesteś starszy więc musisz mu ustąpić”) i nie nalegaj z całej siły na natychmiastowe przeprosiny („To twoja wina, więc przeproś siostrę” lub „Macie się natychmiast pogodzić”). Wymuszone przeprosiny i pozorne zażegnanie konfliktu tak naprawdę to tylko tymczasowa strategia interwencyjna. Wymagając tego od swoich dzieci, nie uczysz ich radzenia sobie z problemami, ale dajesz komunikat, że właściwie nieważne jest, co się stało i co czują, ważne, żeby przestały się kłócić (bo może jesteś zmęczony i nie chcesz słuchać jak rozmawiają ze sobą podniesionym tonem?).

Nie wydawaj z góry wyroków, nie opowiadaj się po jednej ze stron („To twoja wina, zawsze zabierasz Kasi zabawki”). Rodzic nie ma być sędzią, który siłą swojego autorytetu z góry rozstrzyga spór, zakładając kto zaczął i czyja to wina. Nie dopytuj też o to usilnie swoich dzieci - zapewne żadne nie przyzna się do winy, a sprowokujemy jedynie eskalację wzajemnej niechęci, przekrzykiwanie się i wzajemne obwinianie etc. Staraj się być mądrym mediatorem, jeśli widzisz, że Twoja interwencja jest niezbędna, postaraj się zrozumieć sytuację każdej strony i pomóc dzieciom dojść do jakiegoś porozumienia.

Pamiętaj też, że często u podłoża kłótni między rodzeństwem leży chęć zwrócenia uwagi rodziców na siebie, nie rzadko też przeciągnięcia rodzica na swoją stronę. Zdarza się, że to „grzeczniejsza Kasia” podsyca sytuację konfliktową ze swoim bratem uznawanym przez wszystkich za urwisa, żeby ściągnąć uwagę rodzica i podtrzymać swoją, lepszą pozycję względem niego („Kasia jest taka spokojna, a ty znów krzyczysz i zabierasz jej zabawki”).

Nie karz obydwojga dzieci za kłótnie („Ani Kasia ani Jaś nie mogą oglądać bajek do końca tygodnia”). W ogóle karanie za kłótnię nie jest najlepszym pomysłem – nie pokazujesz w ten sposób, jak poradzić sobie z problemem, jak rozwiązać sytuację konfliktową, tylko niejako przecinasz „węzeł gordyjski” pozostawiając dwoje dzieci w jeszcze większej wzajemnej niechęci i nagromadzeniu pretensji, które rodzić mogą w przyszłości kolejne kłótnie.

Nie bagatelizuj też problemu, który doprowadził dzieci do kłótni – Tobie może wyda się błahy, dla dzieci jest jednak bardzo istotny. Nieangażowanie się w rozwiązanie sytuacji konfliktowej nie oznacza, że pozostawiasz dzieci samym sobie i nie interesujesz się ich problemami. Kiedy opadną emocje, warto przyjrzeć się, czy udaje się dzieciom dojść do porozumienia, a jeśli nie, to może wspólnie zastanowić się, dlaczego? Co się stało, że trudno jest im się zrozumieć, dlaczego tak ważne są dla nich te sporne kwestie.

Spróbuj zrozumieć emocje dzieci. To normalne, że siostra może poczuć złość na brata za to, że zabrał jej zabawkę, a brat może zazdrościć siostrze, że ma lepsze oceny w szkole lub czuć frustrację, że ona tak pięknie śpiewa, podczas gdy on nie ma za grosz słuchu ani poczucia rytmu. Z drugiej strony atakowany brat czy siostra mają prawo czuć się niesprawiedliwie potraktowani, niedocenieni przez rodzeństwo i mogą nie rozumieć tych reakcji. Takie emocje często są powodem wszczynania kłótni, ale nie dowiesz się o nich, nie dając swoim dzieciom przestrzeni do konfliktu, a z drugiej strony przecinając kłótnię „w pół” bez wyjaśnienia i dojścia (także - a może przede wszystkim - przez same dzieciaki) do sedna sprawy.

Kłótnie były, są i będą częścią naszego rodzinnego życia. Chociaż - oczywiście - lepiej jest, żeby było ich jak najmniej, to pamiętajmy, że nie da się ich całkowicie wyeliminować. Paradoksalnie kłótnie w domu mogą być źródłem ważnego doświadczenia, które w przyszłości nasze dzieci wykorzystają w dorosłym życiu. Dlatego bardzo ważne jest umiejętne przeżywanie sytuacji konfliktowych, uczenie dzieci konstruktywnej „dobrej kłótni”, ale też przyglądanie się sytuacjom konfliktowym między rodzeństwem. Mogą nam one powiedzieć o naszych dzieciach równie wiele, jak wspólne zabawy i psoty.

Natalia

Autor: Natalia

Psycholog i socjolog, w trakcie kursu psychoterapii poznawczo-behawioralnej.
Członek Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej.
Fascynuje ją drugi człowiek, jego myśli, emocje, cele i pragnienia.
Ważną częścią jej aktywności jest wsparcie udzielane osobom w żałobie, szczególnie rodzicom, którzy stracili dzieci w różnym wieku.
Prywatnie kocha kino gangsterskie, dobre książki i piękną muzykę. Mama Ani, Wojtka i śp. Oli.

 

 
Chcę korzystać z serwisu i wyrażam zgodę